- To koniec.- przerwano trwająca kilka godzin ciszę. Była to Hope, mama Derek'a. Była aniołem nadziei, a tego teraz najbardziej brakowało Tim. Hope spojrzała się na nią, prawdopodobniej najsmutniejszym wzrokiem jaki kiedykolwiek ktoś mógł zobaczyć. Był to wzrok, matki która straciła dziecko. Blond włosy straciły swój połysk, a magiczny blask jaki z niej promieniował, przygasnął.
- On nie miał tak odejść. - powiedziała drgającym, ale pełnym nienawiści głosem, w niczym nieprzypominający cichego i miłego dla ucha głosu Hope. Tim wyszła z sali, nie mogła na to patrzeć. Odebrali jej go. Nawet, najwspanialszy malarz, nie potrafił by narysować emocji jakie panowały na jej twarzy. Czerwone jak róże w najpiękniejszym stanie rozkwitu usta, walczyły z przekleństwami ciągle na nie napierającymi. Oczy, które wołały o pomoc, w których zgasł dawny blask, dokładnie pokazywały jak mocno cierpi, nie bez powodu są zwierciadłem duszy. Stała na szpitalnym korytarzu, nogi które uginały się pod wpływem rozpaczy nie dawały za wygraną, jednak determinacja i chęć zemsty pozwalała jej stać. Szlak ją trafiał gdy patrzyła na bezradność innych, kiedy sama z nią walczyła. Obiecała wtedy sobie i wszystkim nieśmiertelnym dookoła, że zemści się za jego śmierć, która nie była wypadkiem. Oni spojrzeli na nią jakby dokładnie tego od niej oczekiwali. Derek, nie był pierwszy który który odszedł z rąk Ellise. Demona, który jest naszym drugim obliczem, naszymi słabościami. Naszą stroną której sami nie znamy, ale która doskonale zna nas. Miał tego dość, więc postanowił walczyć, jednak poległ. Ellise wygrał jego duszę, może zrobić z nią dokładnie to co chce, jednak musiał odczekać, aż dusza nabierze pełni sił. Tak "rodziły" się upadłe anioły. Nikomu nie udało się stamtąd wrócić, nikt nie walczył o ich dusze. Z tłumu wyszła jedna z Anielic, która spojrzała na Hope a następnie na Tim.
- Ona jest tą, która wywalczy pokój. - Jej głos brzmiał zdecydowanie. Widać było, że wywołało to zamieszanie pośród innych, jednak nikt nie zaprzeczał. Wtedy podeszła Hope, złapała Tim za ramie oraz otarła jej łzy
- Liczymy na Ciebie, musisz wygrać duszę Dereka, oraz pokonać Ellise. Wołaj mnie w chwili potrzeby, gdy już stracisz nadzieję. - Spojrzała na innych po czym wszyscy zniknęli.
Hej świetny prolog! Piszesz bardzo dojrzale, ale i niezwykle ciekawie. Treść wciąga i zajmuje umysł. Pragnie się poznać ciąg dalszy opowieści. Nawet nie zauważyłam kiedy przeczytałam cały prolog. ;p Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńhttp://moon-in-my-heart.blogspot.com/
Cieszę się, że się spodobało ;)
UsuńBardzo ciekawie się zaczyna, masz świetny styl pisania, dzięki czemu czyta się bardzo lekko i miło. Historia mnie zaintrygowała i na pewno będę śledziła dalej losy Tim :)
OdpowiedzUsuń+ Tymczasem chciałabym Cię zaprosić na mojego nowego bloga, na którym pojawił się prolog ( http://spojrz-glebiej.blogspot.com/ ), być może Cię zainteresuje :)
dziękuję ;))
Usuńwpadnę ;)
Haha, dziwna sytuacja: nie idę spać, ale jestem strasznie głodna i zamiast iść coś przekąsić, czytam.
OdpowiedzUsuńAle definitywnie warto ;).
Uwielbiam demony, upadłe anioły itp., więc będę tu wpadać.
Ogólnie historia mnie wciągnęła, nawet bardzo.
;)
Z niecierpliwością oczekuję pierwszego rozdziału.
I nie chcę być gorsza - zapraszam do siebie:
tajemniczykot.blogspot.com
dzięękuję bardzo mi miło ;))
Usuńwpadnę ;)