- Zaczynam tracić kontrolę nad moim ciałem i umysłem.- Tim uniosła głowę, spoglądając przed siebie.- Mam już dość.- Cichutko jęknęła, opuściła wzrok i ponownie spojrzała na swoją dłoń. Siedziała całkowicie sama. Opierała się o zakurzoną kanapę na strychu, bawiąc się swoim pierścionkiem zaręczynowym. Ściągając i zakładając go na nowo. Rana na jej ręku po spotkaniu z Elise nadal się nie zagoiła, lecz zaczęła się pogłębiać.- Czy ja kiedykolwiek go odzyskam? - jej głos zachrypł, a do oczu napłynęły łzy.- Do kogo ja do cholery mówię?- Zamknęła oczy, a po jej brudnym policzku zaczęły płynąć łzy. Hope, ani inne anioły, nie pojawiali się już od dłuższego czasu. Tim nie zostawiła im wyjścia zdejmując pierścionek, który kiedyś dostała od Rishael, zamknęła granicę między światem ludzi a bramami nieba. Nie miała ochoty widzieć nikogo.
- Biedna, niewinna Tim.- Nie widać nikogo, słychać tylko dobiegający zza ramienia śmiech.- Los odebrał jej wszystko co miała, w dodatku zaczyna się staczać.- Znowu tryumfalny śmiech
- Elise...-Tim westchnęła, schyliła głowę i nawet nie rozglądała się po pokoju.- Los? Kogo Ty chcesz oszukać? Każdy wie, że to Ty stoisz za jego śmiercią.- Mówiła cichym spokojnym głosem, połykając przy tym słone łzy.- Zostaw mnie już...- Zaciągnęła kolana pod brodę. Nawet nie podjęła walki.
- W miłości wszystko wolno. Każdy ruch jest dozwolony. Tylko Derek stał mi na przeszkodzie by Cię odzyskać.- Elise ujawnił się naprzeciwko Tim. Podłoga ugięła się, i opadł kurz z zniszczonej szafki obok. Wszystkie prześcieradła zawiały, a podmuch wiatru przekartkował stare księgi.
- W miłości? Nie wiesz co to znaczy. Dawno temu straciłeś swoją szansę. Kocham tylko jego, na zawsze.- Tim uniosła głowę, jej oczy były zapłakane. Na policzkach było widać każdą łzę. Spojrzała na Elise. On podszedł do niej, jak zawsze pewny siebie. Kucnął na przeciwko, wziął głęboki wdech i odgarnął kosmyk włosów z jej czoła.
- Doskonale wiem, dowiedziałem się tego kiedy poznałem Ciebie. Kilka lat temu.- Spoważniał.- I nadal czuję to samo. Tim nagle poczuła jak nabiera sił, wstała i odepchnęła go z całej siły. Spojrzała na niego lekceważąco i odeszła na kilka kroków.
- Idź, czas już na Ciebie.- głos ledwo wydobył się z jej gardła.
- Wiem, że nadal coś czujesz do mnie.- Wstał otrzepał swoją czarną koszulę, poprawił włosy i zaczął zbliżać się do Tim- Nie możesz tego wiecznie ukrywać. Derek? Kim on był w porównaniu do mnie? Oj Tim. - Podszedł, zaczął ją dotykać po odsłoniętym ramieniu. Tim próbując sie odsunąć, wpadła na ścianę. Stanęła i spojrzała w oczy Elise. Ich wargi się spotkały. Nagle wszystkie uczucia przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Straciła panowanie nad sytuacją i własnymi uczuciami. Czuła się strasznie samotna. Brakowało jej Derek'a. Wciąż go kochała i nie mogła o nim zapomnieć. Elise? Przecież to on, odebrał jej wszystko co miała, ale był on też jej pierwszą miłością sprzed kilku lat. Tim kochała w swoim życiu tylko dwóch mężczyzn. Pierwszy był Elise, okrutny i zimny oprych. Dla którego nie liczą się uczucia innych. Więc dlaczego go pokochała? Miłość jest ślepa. Wierzyła, że się zmieni.Do czasu kiedy nie poznała jego zamiarów. By być pełnoprawnym władcą piekieł i królestwa umarłych musiał zdobyć serce czyste i dobre. Nigdy nic do niej nie czuł, wszystko było tylko na potrzeby swoich chorych planów. Później spotkała Derek'a. Kogoś kto ją pokochał prawdziwie. Cała ta sytuacja sprawiła, że Tim zagubiła się sama w sobie. Nie była już tą samą osobą co przed śmiercią Dereka. Jednak gdzieś w środku było chociaż trochę dawnej Tim. Elise, złapał ją mocno w talli i wsunął rękę pod rozciągnięty sweter.
- Czas na Ciebie.- Złapała go za ramiona i odsunęła.- Kocham Derek'a. Tylko jego. - Elise odsunął się. Spojrzał na nią, uśmiechnął się szyderczo po czym szepnął
-Do czasu. Żegnaj Tim- I zniknął.
AWWWW Co prawda rozdział krótki
OdpowiedzUsuńAle świetny
Nie mogę doczekać się nn
Pozdrawiam
Życzę mnóstwo weny :*
Aqua
Zapraszam na 12 rozdział http://aquasenshi.blogspot.com/2014/04/rozdzia-12.html